Normandia śladami szeregowca Ryana

niedziela, 2 stycznia 2011


W 1998 roku, na ekrany kin wchodzi nowy film Stevena Spielberga. Szybko zostaje okrzyknięty najlepszym obrazem w historii kinematografii, jest nominowany w 11 kategoriach, Oscary zdobywa w pięciu. Dziś zabieramy Państwa na wyprawę śladami szeregowca Ryana- poznajemy piękną Normandię.


Normandia to jeden z historycznych regionów Francji, rozciągający się wzdłuż wybrzeża Kanału La Manche. Większość miasteczek i wsi w tym regionie została założona przez Wikingów ponad XII w. temu, a samą nazwę można przetłumaczyć jako "Ziemia Ludzi Północy". Od najdawniejszych czasów tereny te były świadkiem wielu wojen i bitew- począwszy od wypraw Wikingów skończywszy na czasach II Wojny Światowej.
 To właśnie tu, dokonano największego desantu morskiego w historii i tu również toczy się akcja filmu Spielberga.
               
                D-Day
Rankiem 6. czerwca 1944 r. na plażach o kryptonimie "Utah", "Omaha", "Gold", "Juno" i "Sword”, wzdłuż całego wybrzeża Normandii ląduje ponda 200 tys. alianckich żołnierzy. Przybywający podejmują walkę z dobrze przygotowanymi oddziałami niemieckimi, które ukryte w gąszczu bunkrów i umocnień Wału Atlantyckiego mają zdecydowaną przewagę. Dzięki odwadze i bohaterstwie Alianci szybko zdobywają punkty oporu, następnie kontynuują natarcie w głąb lądu, w kierunku Bayeux i Caen. Desant na normandzkich plażach zakończył się sukcesem i doprowadził do szybszego zakończenia II Wojny Światowej.
Alianci wylądowali w Normandii z kilku powodów, miedzy innymi, dlatego, że Niemcy nie spodziewali się uderzenia w tym regionie, natomiast plaże były doskonałym miejscem do przeprowadzenia tego typu akcji. Amerykańskich generałów nie interesowały walory turystyczne okolicy, a szkoda, bo można zobaczy tu mnóstwo interesujących miejsc.
Oryginalne zdjęcie z desantu żołnierzy amerykańskich na Utah Beach

 Plaże Utah i Omaha po 65 latach bardzo się zmieniły, jednak mimo upływu czasu nadal czuć, że właśnie w tym miejscu doszło do wielkich wydarzeń. Nikomu nie przychodzi do głowy, by popływać tu w morzu, bo brzeg, plaże i same wydmy kryją w sobie całe tony niewybuchów.  Nad okolicą nie królują już potężne bunkry, które zostały zniszczone podczas dnia „D” lub po wojnie. Możemy za to odwiedzić Muzeum Utah Beach, w którym każdy, kto interesuje się historią znajdzie coś ciekawego. Znajduje się tam sprzęt wojskowy, zdjęcia oraz sala interaktywna, w której można obejrzeć filmy na temat desantu. Łatwo tam dojechać samochodem, a koszt biletów to wydatek rzędu 5€.
Utah Beach dzisiaj. Po prawej stronie budynek muzeum.

 Czy można ogłuchnąć od dzwonów?

Gdy już poczujemy klimat normandzkiej plaży, możemy udać się dokładnie tą samą drogą, którą pokonywali żołnierze amerykańscy. Jedziemy na południe do małego miasteczka Sainte-Mère-Église. Było to pierwsze miasto, które odwiedzili bohaterowie « Szeregowca Ryana ». Nie ma tu zbyt wielu zabytków, wyjątkek stanowi stary, XVw. Kościół, z którym wiąże się niesamowita wręcz historia . Otóż w czerwcu 1944 roku jednemu z amerykańskich żołnierzy zabrakło odrobinę szczęścia. Podczas akcji zrzutu, przy lądowaniu jego spadochron zahaczył się o wieżę. Unieruchomiony żołnierz spędził kilka godzin w ciemnościach, lecz nie był to koniec przygody spadochroniarza. Bliskość dzwonów na wieży poskutkowała utratą słuchu. Zwiedzanie miasteczka może zająć nieco więcej niż godzinę, warto jednak udać się do jednej z miejscowych knajpek by spróbować wybornych francuskich win.
Na pamiątkę nieszczęśliwego lądowania żołnierza, na dzwonnicy kościoła wisi figura spadochroniarza.

 Miasto rodem z gier

                Kolejnym etapem naszej podróży jest Carentan, o które toczyły się ciężkie boje. Samo miasto porzechodziło kilka razy z rąk do rąk. Możemy pokusić się o stwierdzenie, że Carentan większą sławę zawdzięcza nie tyle samej bitwie, a jej ekranizacjom i grom komputerowym,w których to zostało wiernie odwtorzone. Każdemu, komu nie jest obcy serial „Kompania Braci” Stevena Spielberga lub gry komputerowe („Call of Duty”, „Company of Heroes”, „Brothers In Arms”) wyda się, że ma deja vu.                                                      
 Carentan jest całkiem dużym miasteczkiem, z portem, piękną katedrą oraz rozbudowaną bazą hotelową. Nocleg ze śniadaniem, w przyzwoitym hotelu będzie nas kosztować ok. 20 €, zatem przed dalszą podróżą polecamy postój właśnie w tym miejscu.

Tkanie historii

                Wypoczęci wyruszamy na wschód w kierunku Bayeux. Po drodze będziemy mijać malownicze wsie oraz krajobrazy, których próżno szukać na polskich nizinach. Ciekawostką jest, że podobnie jak w północnej Anglii czy w Irlandii, normandzkie pola otoczone są żywopłotami, które tworzą gdzieniegdzie prawdziwy labirynt. Teraz możemy sobie wyobrazić amerykańskiego spadochroniarza, który wyskakuje w nocy nad tą plątaniną, a potem w ciszy musi odnaleźć kolegów z oddziału.
                Bayeux jest jednym z największych miast w regionie i na szczęście niszczycielska siła drugiej wojny światowej niemal ominęła to miejsce. Do najciekawsze zabytków można zaliczyć Katedrę Notre-Dame z XII w. oraz tzw. Tkaninę z Bayeux. Nie jest to byle jaki kawałek materiału, otóż przedstawia on podbój Anglii przez Wilhelma Zdobywcę, Bitwę pod Hastings oraz życie codzienne średniowiecznych mieszkańców Normandii. Jest to jeden z najcenniejszych zabytków Francji i Anglii. 
Fragment Tkaniny z Bayeux

 Gdy zgłodniejemy, warto udać się do którejś z licznych restauracji- miasto słynie ze wspaniałych serów, do których nieodłącznym dodatkiem jest lampka francuskiego wina.
                 Pełni energii wyruszamy w dalszą drogę do miejsca, które będąc w północnej Francji po prostu trzeba zobaczyć! Zostawiamy Bayeux i autostradą A80 udajemy się na zachód w stronę Wzgórza Świętego Michała.

Odcięci od świata (w połowie)

                Mont Saint-Michel jest małą wyspą, połączoną ze stałym lądem groblą o długości ok. 2 km. Według legendy, w 709 roku biskupowi miasta Avranches, objawił się Archanioł Michał, prosząc o zbudowanie kościoła na skale. Biskup dwukrotnie zlekceważył prośbę myśląc, że ma przewidzenia. Dopiero trzecie spotkanie, kiedy to anioł dotknąwszy palcem jego głowy wypalił w niej dziurę, uświadomiło duchownemu, że zarówno postać jak i prośba są realne. Czaszka św. Auberta z owym otworem przechowywana jest do dziś w katedrze w Avranches. Kościół oczywiście powstał, a z biegiem czasu wokół niego rozwijało się opactwo oraz miasteczko. Niby nic w tym niezwykłego, ot, zwykła legenda. Jednak wyobraźmy sobie, że Mont Saint-Michaele podczas pływów morskich jest praktycznie odcięta od świata. Koniecznie trzeba to zobaczyć! Ogrom samej góry oraz miasta kontrastują z otoczeniem, w którym na zmianę mamy morze lub nieskończoną plażę. Z głodu tu nie umrzemy, nawet gdy woda odetnie wysepkę od lądu, możemy skorzystać z oferty którejś z licznych restauracji lub przenocować w jednym z hoteli, a to wszystko w otoczeniu bezkresu morza.
Mont Saint-Michel w czasie odpływu
   Podziwiając Normandię często odczuwa się żal, że tak często zapominamy, iż Francja to nie tylko Paryż z wieżą Eiffela lub Alpy z pięknymi trasami narciarskimi. Oprócz zamków nad Loarą i Lazurowego Wybrzeża są też inne piękne miejsca, które warto zobaczyć, choćby dlatego, że są nierozerwalnie związane z najnowszą historią. Historią, która naznaczyła losy nie tylko tego miejsca, ale i całego świata. Poznajmy więc Normandię, zwłaszcza teraz, gdy ten niesamowity rejon nie jest ogarnięty turystycznym szaleństwem.

Autor: Marcin Kruś

Zgodnie z obowiązującymi zapisami prawa (licencja autorskoprawna) bez pisemnej zgody właściciela strony www.turnews.pl (www.turnews-pl.blogspot.com) oraz autora tekstu żadna część jak i całość utworów zawartych na stronie www.turnews.pl (www.turnews-pl.blogspot.com) nie może być powielana i/lub rozpowszechniania w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób, dotyczy to zamieszczania ich w innym miejscu w Internecie z podaniem źródła i/lub autora.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

jak chce call of duty :)

botki męskie pisze...

Bardzo fajny wpis, ukazuje wiele nieznanych miejsc. Mi też Francja głównie kojarzy się z Paryżem i z wieżą Eiffela lub z pięknymi trasami narciarskimi

Prześlij komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TurNews.pl (www.turnews-pl.blogspot.com) nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.